V i VI kolejka PLP 2011 - Zapowiedź i podsumowanie
Dodane przez iceman dnia 05/02/2011 00:25

http://www.iconbazaar.com/signs/animated/new/8nw01c.gif



Minęliśmy półmetek rozgrywek tegorocznej VIII odsłony PLP. W tym roku z powodu tylko 10 zgłoszonych drużyn liga „leci” jak ekspres TGV. Dopiero zaczynaliśmy, a zaraz skończymy. To wszystko sprawiło, że każdy walczy o każdy punkt. Jedna „pomyłka” kosztuje dużo i nie ma czasu na odrabianie strat. Burza zgodnie z planem i założeniami po IV kolejce bezapelacyjnie lideruje, ale przed nią w V i VI kolejce mocni przeciwnicy i z taką grą musi uważać. Puznówka po „nieoczekiwanej” wpadce z Ziutkami straciła punkty, których stracić nie powinna, nie były planowane. W sobotę tak i w niedzielę znowu ciężkie mecze przed nimi. Czarny koń PLP 2011 czyli J.B na razie na podium. Czy chłopaki utrzymają to miejsce po weekendzie? Zobaczymy… Burza i Piorun kontra J.B. tu musi się zaiskrzyć. No tak, pora na Lipówki. Piorun zaskakuje skutecznością w tym roku. Jednak aby myśleć o czołowych lokatach trzeba więcej koncentracji bo ta w ostatnim meczu szwankowała. Piorun sobotę zagra z Puznówką, a w niedzielę z J.B. Otwarty futsal przed nami. Olimpia to zespół systematycznie odrabiający straty. W sobotę zagra z Orłem Parysów, a w niedzielę mecz na który wszyscy czekają > derby z Puznówką i rewanż za ubiegłoroczny mecz „z emocjami pozasportowymi”. Stefex, który zawodzi na całym froncie będzie miał okazję na zatarcie złego wrażenia: w sobotę zmierzy się z kolegami z Quarto, a w niedzielę z kolegami z Burzy. Nie ma kalkulacji jeśli myślą o podium. Patrzymy… patrzymy, a Ziutki dopiero na 6 pozycji. Jednak po takim meczu jak ostatni z Puznówką można myśleć pozytywnie. Wystarczy to potwierdzić w sobotę z Rębkowem, a w niedzielę z Quarto. Quarto, Drink Team i Orzeł muszą w końcu zagrać na poważnie. Nie ma czasu, albo zapunktują albo los Amura Wilga z tamtego roku blisko. Zapraszamy.




Podsumowanie kolejki w nowym felietonie dostępne po kliknięciu w "Czytaj więcej".



                         

Kolejka V - 5  Luty 2011 (sobota)

Burza Pilawa-J.B.4:9
Drink Team Rębków-Ziutki4:8
Quarto-Stefex5:7
Orzeł Parysów-
KS Olimpia5:9
Piorun Lipówki-Puznówka 963:2




Kolejka VI - 6  Luty 2011 (niedziela)

KS Olimpia-Puznówka 9612:6
J.B.-Piorun Lipówki4:3
Stefex-Burza Pilawa6:5
Ziutki-
Quarto3:3
Orzeł Parysów-Drink Team Rębków6:11







Rozszerzona zawartość newsa


Subiektywny Lot nad Pilawskim Gniazdem cz. V



Witajcie, nadszedł czas na podsumowanie tego co działo się w ubiegły weekend na parkiecie pilawskiej hali MOSiR. Mówiąc krótko: „oj działo się, działo”. Los był dla nas łaskawy i bardzo ciekawie zaplanował pary obydwu kolejek.  


V kolejka - Sobota 

W sobotę, już na samym starcie mecz na szczycie: Burza Pilawa vs J.B. (4-9). Burza do tego meczu podchodziła jako drużyna niepokonana i zasiadająca na fotelu lidera PLP. Zawodnicy J.B. będący w wyśmienitej formie aspirowali do radykalnej zmiany tej sytuacji. Mecz stał na dość wysokim poziomie, ale na serio grali tylko zawodnicy J.B. Burza od początku sprawia wrażenie drużyny grającej bez właściwego rytmu. J.B. wręcz przeciwnie. Z meczu na mecz rozkręcali się, a w ich poczynaniach widać było spokój i niesamowitą konsekwencję. Tego nie widzieliśmy w tym teamie chyba nigdy wcześniej. Po pierwszej połowie remis 0-0. W drugiej części J.B. zaczęło od nokautu i dosyć szybko zrobiło się 4-0 dla J.B. Potem chwila otrząśnięcia Burzy, ale J.B. kontratakuje, a Przemek Laskus strzela parę bramek i mecz kończy się ostatecznie wynikiem 9-4 dla J.B. Nie można jeszcze niczego przesądzać, bo do końca PLP jeszcze 3 kolejki, jednak jedno jest pewne z taką grą jak dotychczas Burza może pożegnać się nie tylko z tytułem, ale i miejscem na podium. Patrząc na J.B. przychodzi na myśl coś zupełnie odwrotnego. Jeżeli dotrzymają do końca z formą i co najważniejsze z koncentracją minimalnie podium mają pewne, a o tytuł na pewno powalczą. 


Następnym widowiskiem w sobotniej kolejce było spotkanie Drink Teamu z Ziutkami (4-8). Rębków na każdy mecz przyjeżdża zmobilizowany, ale jakoś zawsze brakuje im szczęścia. Momentami grają bardzo ciekawie, ale ciągle nieskutecznie. Podobnie wyglądał mecz z Ziutkami. Ziutki mający w składzie doświadczonych graczy. Wykorzystali wszystkie słabe punkty przeciwników i pewnie zainkasowali 3 pkt., a Sylwek Duchna pokazał, że ciągle zalicza się do skutecznych napastników PLP. 


Quarto – Stefex (5-7) to trzeci z kolej mecz 5 kolejki. Quarto walczące o punkty w każdym meczu na finale tych punktów nie zdobywając pokazuje, że trzeba walczyć do końca. W meczu z podrażnionym Stefexem przegrali różnicą tylko 2 bramek. Brakuje momentami sił bo maksymalnego zaangażowania zawodnicy Quarto mają aż nadto. Stefex od pierwszych minut chciał za wszelką cenę powrócić do swojego dawnego stylu. Michał Saganek dwoił się i troił wraz z kolegami aby zdominować nieustępliwym pressingiem Quarto już na ich połowie. Udawało się to dość często, ale były momenty przestoju i dekoncentracji. W oczach obserwatora może wydawać się, że chłopaki ze Stefexu są po prostu zmęczeni i wybiegani. Dziwić się nie można, bo jako zawodnicy Burzy są w okresie przygotowania do sezonu i to właśnie to może być odpowiedzią na pytanie co się stało ze Stefexem.
 


Następnym meczem jaki zaserwował nam terminarz był mecz Orła Parysów z Olimpią (5-9). Przed tym meczem większość jak nie wszyscy nie zwracali na tą konfrontację zbytniej uwagi z góry zakładając łatwe zwycięstwo Olimpii. Ostatecznie tak się stało, Olimpia wygrała, ale po tym meczu wiadomo coś więcej. Do tego spotkania Orzeł wystawił 9 graczy i nie był to ten sam Orzeł. Olimpia wystawiła… 5 graczy. W tym momencie w zawodnikach z Parysowa oraz prawie wszystkich zgromadzonych kibicach zapaliła się nadzieja na to, że można tą Olimpię pokonać. Pierwsze minuty tego spotkania pokazały jednak, że były to nadzieje płonne. Olimpia w pierwszych 2 minutach zdobyła 2 bramki i tak wyglądał cały mecz. Orzeł gonił, ale ostatecznie za sprawą niesamowitego Marcina Makulca strzelca 8 bramek oraz tegorocznego debiutanta w bramce Olimpii - Mariusza Wilczka nawet w 5 Olimpia była poza zasięgiem dla Orła. Na uwagę zasługuje fakt, że w tak trudnej sytuacji zespół zmobilizowany i przygotowany taktycznie jest w stanie nie tylko zagrać bez zmian, ale i pewnie wygrać. Po nieudanym początku Olimpia konsekwentnie odrabia straty, Orzeł swój nieudany „lot” kontynuuje nadal. 


Na koniec sobotniej kolejki prawdziwy rodzynek, a jest o czym pisać. Piorun Lipówki kontra Puznówka 96 (3-2) te mecze zawsze były zacięte i zawsze gwarantowały spore emocje. Piorun do tego pojedynku przystępował z pozycji zespołu stabilnego i będącego w wysokiej formie. Odmiennie Puznówka, która we wcześniejszej kolejce straciła punkty  Ziutkami. Chłopaki w Puznówce zdawali sobie sprawę, że strata kolejnych punktów może być kluczowa i podeszli do spotkania z maksymalna koncentracją. Piorun jak zawsze na luzie bez emocji, ale zdeterminowany i walczący o każdą piłkę. Cały mecz nie obfitował w bramki, ale emocji było aż nadto. Na 30 sekund do końca meczu 3-2 dla Pioruna. Puznówka atakuje, ale nic z tego nie wychodzi. Wtedy pojawia się szansa dla Puznówki. Piorun ma już 4 faule, więc doświadczeni „a-klasowi” zawodnicy polują na kolejne przewinienie, które da im upragniony rzut karny przedłużany i nadzieję na choćby remis. Ostatecznie los sprzyja i na środku parkietu na kilka sekund do końca meczu w zupełnie nie groźnej sytuacji jest faul dla Puznówki. Tutaj zaczynają się prawdziwe emocje. Po gwizdku sędziego czas zostaje natychmiast zatrzymany i na zegarze widnieje 1 sekunda do końca spotkania. Mamy więc sekundę do końca meczu i karny dla Puznówki. Zawodnik z tej drużyny uderza… i …? i czas na zegarze jest nadal zatrzymany, mamy ciągle 1 sekundę do końca. Bramkarz Lipówek (zresztą chyba zawodnik tego meczu) broni strzał i odbija piłkę w bok, wtedy Robert Rokicki dobiega do piłki, strzela (na zegarze ciągle 1 sekunda, czas stoi) i jest !!! bramka dla Puznówki… szał na ławce tego zespołu… i wtedy po zdobytej bramce najdłuższa sekunda tego wieczoru dobiega końca wszyscy na hali słyszą jakże upragnioną syrenę kończącą ten mecz. W tej chwili zawodnicy Pioruna protestują, zresztą liczni kibice oglądający to co się stało też. Sam sędzia widząc co się dzieje podejmuje decyzję o powtórzeniu karnego. Puznówka protestuje. Ostatecznie wynik 3-2 dla Pioruna, który pokazał, że w tym roku liczy się w walce o najwyższe lokaty. Puznówka będąca w kryzysie po remisie z Ziutkami pomimo zaangażowania nie poradziła sobie z Lipówkami. Brawo dla sędziego, że potrafił w tak ekstremalnie trudnej sytuacji do jakiej doszło poradzić sobie i jak to się mówi „ogarnąć temat”. Wielki "minus" dla "Tablicy". Dla obydwu ekip uznanie za dostarczone nam emocje w maksymalnie dopuszczalnej dawce.  


 
VI kolejka – Niedziela


Po sobotnich zmaganiach na pilawskiej hali w niedzielę przyszło nam znowu zasmakować prawdziwych weekendów PLP. Niedzielna kolejka miała w swojej „rozpisce” mecze, które powodowały ciarki na plecach. Prawie każde spotkanie miało swój smaczek i każde było bezpośrednia walką o „coś”. 

Jako pierwszy mieliśmy okazję zobaczyć pojedynek Olimpii z Puznówką 96 (12-6). Derby zawsze rządziły się swoimi prawami i zawsze generowały emocje sportowe i pozasportowe. Ten mecz miał być rewanżem za ubiegłoroczne spotkanie tych zespołów, w którym nie do końca wszystko było „ok”. Do tego spotkania Olimpia przystąpiła po niewiarygodnym meczu z Orłem Parysów, który wygrała grając w 5-ciu. Puznówka 96 natomiast na świeżo w pamięci miała przegrany sobotni mecz z Piorunem Lipówki. Obydwie ekipy chciały wygrać za wszelką cenę. Początek piorunujący dla Olimpii, tak jak w meczu z Orłem bramki dla nich „wpadają” w pierwszych sekundach spotkania. To spowodowało, że Olimpia kontrolowała ten mecz od początku do końca. Grając spokojnie nie pozwalała Puznówce 96 zbliżyć się i zagrozić wynikowi. Puznówka pomimo chęci i starań miała tylko kilka momentów w tym meczu i to bardziej za sprawą samej Olimpii, która chwilami zupełnie odpuszczała niż własnej kreatywności. Cały mecz był bardzo spokojny z jedną zauważalną sprawą… mianowicie Marcin Makulec ponownie wbija rywalowi 8 bramek. Sam zawodnik jak i zespół Olimpii byli poza zasięgiem Puznówki 96. Przed zespołem z Puznówki jeszcze ważne mecze z Burzą i Stefexem oraz bardzo ważny z J.B. z pewnością jeszcze powalczą. Olimpia z konsekwencją odrabia stracone punkty z początku PLP. Jednak na ich drodze jeszcze J.B i Piorun.  


J.B. kontra Piorun Lipówki (4-3) to spotkanie przyjaciół z boiska. Jednak w tym spotkaniu miejsca na sentymenty nie było. Zespoły będące wysoko w tabeli chciały pokonać rywala i utrwalić dobry wynik potwierdzający dobrą formę w tej edycji. Podobny styl i podobna filozofia futaslu opierająca się na grze ofensywnej bez kalkulacji spowodował, że mecz był wyrównany i do ostatnich chwil ważyły się losy wyniku. W samej końcówce szalę zwycięstwa na swoja stronę przechyliło J.B., które po zainkasowaniu 3 pkt. umocniło się na fotelu lidera. Piorunowi pozostało otrząsnąć się i nadal walczyć o podium. Do końca ligi jeszcze 3 kolejki i jeszcze ważne mecze przed tymi ekipami dlatego wszystko może się wydarzyć. 


Na następny w kolejce mecz czyli Stefex vs. Burza (6-5) czekali wszyscy kibice Burzy Pilawa. Pojedynek „starej” Burzy z Burzą „młodą” grającą jako Stefex elektryzował samych zawodników jak i kibiców zespołu z Pilawy. Młodzi chcieli udowodnić, że są lepsi od starszych kolegów z teamu, a dodatkowo mieli do udowodnienia wszystkim coś innego. Mianowicie to, że Stefex jednak potrafi odnaleźć rytm gry z ubiegłych edycji i wygrać z silnym rywalem. Burza chciała zmazać z siebie piętno porażki w złym stylu z J.B. i przede wszystkim zdobyć ważne 3 pkt. Ostatecznie mecz mógł się podobać. Dwie koncepcje gry na hali zostały zaprezentowane. Szybkość i zgranie Stefexu ze spokojnym budowaniem ataków pozycyjnych Burzy. Ostatecznie Stefex pokonał Burzę  6-5. Burza odnotowała dwie porażki z rzędu, a przed nimi jeszcze Puznówka. Stefex, o ile utrzyma wzrost formy, może namieszać jeszcze w PLP. 


Przedostatnie spotkanie to mecz Ziutków z Quarto (3-3). Obie ekipy stawiające na grę zespołową i walczące do końca. W obydwu ekipach kilku naprawdę dobrych zawodników oraz kilka bardzo jaskrawych osobistości w zespołach gwarantowały, że na parkiecie będzie się działo dużo. Zacięte, wyrównane spotkanie. Ostatecznie kapele podzieliły się punktami. Odmiennie jednak wygląda ich sytuacja w tabeli. O ile dla Ziutków był to 9 pkt. dający im 7 lokatę o tyle dla Quarto był to punkt nr 1 i pozwolił im odbić się od dna. Do końca zostały 3 kolejki. Ziutki i Quarto mają szanse powiększyć swój dorobek. Zapewne z tego skorzystają. 


Na koniec rodzynek. Orzeł Parysów z Drink Teamem (6-11) czyli pojedynek zespołów, dla których walka toczy się o już tylko honor, a nie o laury. Obydwa zespoły od początku nie potrafiły zdobyć choćby 1 pkt. Pomimo walki i zaangażowania tak chłopakom z Rębkowa jak i z Parysowa czasem brakowało szczęścia, a czasem kilku minut. W kilku poprzednich spotkaniach obie ekipy miały szansę, ale zawsze się nie udawało. Dlatego pojedynek pomiędzy nimi wzbudzał nadzieję na widowisko godne uwagi. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Drink Teamu. Rebków okazał się bardziej zdeterminowany w dążeniu do zwycięstwa i udowodnił, że jednak ma potencjał i nie zasługuje na ostatnie miejsce w tabeli. Dla Orła to bardzo bolesna porażka. O ile nic się nie zmieni w ich podejściu oraz grze zapiszą się w historii Pilawskiej Ligi Piątek jako pierwszy zespół, który przegrał wszystkie mecze i nie zdobył choćby 1 pkt.   


Do końca pozostały raptem 3 kolejki. Wszystkie zespoły potraciły punkty. Drużyna, która na mecie straci ich najmniej zostanie Mistrzem. Brzmi bardzo prosto, jednak do wykonania tego planu potrzeba maksymalnego zaangażowania. Który zespół wykarze się tą cechą? Odpowiedź moi drodzy poznamy już niedługo. Czołem !



Obrazek na dziś > "Walcz o Honor - Zawsze i Wszędzie":